AVATAR
Byłem, obejrzałem, w szoku pozostałem…
Film ten faktycznie jest dziełem niepowtarzalnym - technicznie nie ma sobie równych.
Co do obrazu:
Sposób kręcenia filmu… perfekcyjny, widać że nad każdym ujęciem pracowano do bólu. Akcji jest dużo, skrojona w moim odczuciu po to, aby zawładnąć widzem, co ważne w sposób naturalny, nie na siłę tak jak w kolejnych częściach Matrixa (im więcej efektów tym bardziej sztucznie…) tu widać namacalną realność, w każdym kadrze życie tętni takim bogactwem ruchu i kolorów, że aż człowiek żałuje jak mózg mu podpowiada „hej, człowieku! to nie istnieje to tylko bajka!”
Technika 3D, w IMAX, bo tylko tak można docenić w pełni ten film, jest tutaj tak dojrzała, że aż prawdziwa, zaczynając od zwierząt, kwiatów, roślin, nawet trawy, kończąc na niesamowicie animowanych postaciach ludzi tubylców (raczej tambylców) - mam wrażenie że oglądam film który dopiero powstanie, że technicznie wyprzeda swój czas…
Polubiłem tą nową faunę i florę od pierwszego zwiastuna filmu… przypomina mi trochę klimat gier Myst.
Panowie i Panie do IMAX-ów marsz!
Co do fabuły:
Lekka historia, film przygodowy, w którym oś kręci się wokół miłości dwóch bohaterów, wpleciona wartka akcja, science fiction, na koniec wszystko to zanurzone w klimacie baśni - jednym słowem film dla każdego. Ja zabrałem na randeczkę moją ukochaną żonkę - mi się film podobał, mojej ukochanej również.
Cameron nie ustrzegł się kilku przegięć… za dużo patosu, amerykański styl przemawiania do ludu… no ale to norma w jego produkcjach. Na pocieszenie, nie jest to tak strasznie widoczne jak w jego innej dużej produkcji Titanic.
Podsumowując:
Najlepsze przeżycie filmowe ostatnich lat - zaskakująco świeży, nowy świat Na’vi przedstawiony w perfekcyjny, niesamowicie nowoczesny sposób filmowania. Radość z prawie trzech godzin spędzonych w kinie.
W tłumaczeniu znaczy „naród wolnych”. Fajnie prawda? Ciekawe czy mieszkańcy tego kraju tak się właśnie czują? Jestem ciekaw co oznacza Polska? :-)
Dla odmiany, opublikuje zdjęcie bezpośrednio z swojego Stylofona.
Zdjęcie które zrobiłem dobrych kilka lat temu, żadnej obróbki, poprawiania - czysty pstryk kwitnącego mchu.
Przepis jest prosty:
Jabłka w roli głównej, opiekane własnym komentarzem, doprawione lekkim aromatem przemyśleń o wszystkim co ciekawe :-)
Próba mikrofonu (znaczy się klawiatury)…
Raz, raz.. witam witam z całego serducha.
Obiecuję pisać szczerze i często nie na temat!